Statystyki

  • Typ i model:  Terenowy, Łada Niva VAZ 21214
  • Rocznik: 2004
  • Silnik: benzyna, 1.7, 82KM
  • Przebieg zaraz po zakupie: 30 000 km
  • Więcej szczegółów dla maniaków motoryzacji: TUTAJ

Fotki rozpoznawcze


Rys historyczny

Troszkę informacji wstępnych o mojej Nivie: kupiłem ją po pierwszej wizycie na Ukrainie, gdzie w 2013 roku widziałem taki samochód pierwszy raz w życiu. Ponieważ szukałem od jakiegoś czasu małego auta terenowego, dałem się oczarować tej niezwykłej maszynie. Po jakichś dwóch miesiącach ogarniania tematu udało mi się pozyskać jeden egzemplarz w styczniu 2014 roku. Kupiłem to auto w komisie i dałem się troszkę zabajerować sprzedawcy – opowiadał o tym, jak to pięknie wszystko przygotował, ale o paru kluczowych rzeczach „chyba zapomniał”… więcej na ten temat w rozdziale o naprawach wstępnych. Gdybyście mieli jakieś sugestie/pytania, to zapraszam 🙂

Jazda Nivą to niesamowita frajda. Nie chce się jeździć za szybko, człowiek się luzuje i nigdzie się nie spieszy. Najbardziej mnie cieszy fakt, że moja żona Kama, która jest po ciężkim wypadku samochodowym i długo bała się prowadzić jakikolwiek samochód, bardzo chętnie kieruje Ładą i ciągle powtarza, że jest super i bardzo cieszy ją to auto. Może to jakiś rodzaj nivoterapii? ;P


Pierwszy przegląd i naprawy

1. Wstępne oględziny

Na pierwszy rzut oka auto w świetnym stanie. Blachy całe i nieprzegniłe, właściwie brak rys – nie licząc ubicia pod przednim zderzakiem, które ktoś zrobił zapewne cofając w rowie. Przebiegi udokumentowanie, pierwszy właściciel – kopalnia, która użytkowała auto tylko na swoim terenie. Tapicerka czysta, wszystko pachnące oryginałem, elektryka sprawna. Radia brak. Nadmuch kwiczy (trzeba coś z tym zrobić) i grzeje się nawet, gdy jest wyłączony (podobno to auto tak ma fabrycznie).  Z dołu wszystkie elementy niezłe, ale i tak mechanik będzie musiał tam zajrzeć. Jedzie się fajnie. Biorę.

2. Wstępny przegląd

Ogólnie buda zadbana i nie trzeba się bać, że konstrukcja mi się rozsypie. Trzeba było dorobić jedną śrubę do przedniego mostu, dokręcić pozostałe i wymienić simeringi. Wzbudzenie alternatora podłączone na chama do akumulatora tak, że popaliły się diody i akumulator nie ładował. Rozrusznik do regeneracji. Cały układ hamulcowy był markowany – totalnie starte klocki, ktoś linki ponaciągał tak mocno, że hamowało się szczękami. Skrzynia troszkę kwiczy, ale jeszcze jest OK, sprzęgło też daje radę. Do nasmarowania zamki w drzwiach (zapieczone). Opony uniwersalne – prędzej, czy później trzeba będzie kupić zestawy wiosenny i zimowy.


Na co zwracać uwagę

Przede wszystkim: uważać podczas jazdy z zapiętym reduktorem. Zawsze wtedy trzeba ruszać z dwójki i nie wolno męczyć sprzęgła, bo się upali (ja niestety tak robiłem i sprzęgło zdechło). Do tego pilnować stanu mostów i skrzyni – to ponoć najsłabsze ogniwa tego auta. No i pamiętać o wyłączaniu/włączaniu świateł, bo są zupełnie niezależne od stacyjki. Co więcej? Czas pokaże – będę starał się wrzucać nowe wskazówki, gdy tylko coś odkryję.

Leave a Reply