No tak, właśnie. Od ostatniego wpisu minęło pół roku, tyle czasu zajęło mi ogarnięcie się z tematem sprzedaży Nivy. Nie robiłem przy niej nic, bo mentalnie nie byłem w stanie. Stała sobie grzecznie na parkingu, sprawna mechanicznie, ale z obitym boczkiem. Smutna sprawa – patrzę na to auto z daleka i z przykrością, świadom swoich...